W GREGOR ACADEMY nie lubimy nudy. Koniec roku szkolnego 2025/2026 to dla nas coś więcej niż rozdanie papierków. To święto ludzi, którzy przez ostatnie miesiące wspinali się na językowy szczyt.
A że święto, to musiały być i niespodzianki. Były. I to jakie.
Ciepłe, czwartkowe popołudnie. W progu naszej akademii słychać gwar. Rodzice ściskają aparaty w dłoniach, kursanci wymieniają spojrzenia – jedni podekscytowani, drudzy zawstydzeni, że zaraz wyjdą na środek. W powietrzu unosi się słodki zapach karmelu. To nasze słynne, firmowe Mordoklejki – krówki, które od pierwszej sekundy sklejają buźki w uśmiech.
Serio, jeszcze nikt nie wymyślił lepszego przerywnika przed wręczeniem certyfikatów niż cukierek z logo GA.
A potem na scenę wkracza On. Dyrektor Grzegorz Olszewski – dla wielu po prostu Pan Grzegorz. Człowiek, który zna z imienia chyba każdego kursanta i wie, kto ostatnio miał trudności z Present Perfect. Z rąk Pana Grzegorza nasi podopieczni odebrali nie tylko certyfikaty ukończenia kursu, ale i coś, co wywołało prawdziwy szturm radości – sznuroworki.
Pytacie, co to? To małe, lekkie plecaczki w barwach GA – głęboki granat i czerwień – z naszym logo. Hit absolutny. Dzieciaki od razu zarzuciły je na ramiona i nawet rodzice pytali, czy mogą dostać swoje egzemplarze.
Niech żałują ci, których nie było – dosłownie.
Ale clou programu przyszło chwilę później. Jako oficjalne Cambridge University Preparation Exam Centre wręczyliśmy certyfikaty międzynarodowe. I tu trzeba wznieść symboliczną lampka szampana (bezalkoholowego, oczywiście).
Bo Nasi kursanci osiągnęli 100% zdawalności. Tak, nie 99%, nie „prawie wszyscy”. Wszyscy. Jedna osoba zgarnęła certyfikat z poziomem C2 (najwyższy poziom językowy według Rady Europy), a kolejne uplasowały się na czołowych miejscach. Duma rozpierała nie tylko rodziców, ale i nasz zespół.
Ten certyfikat to przepustka do lepszego CV, podstawa do udokumentowania wiedzy i dowód dla samych siebie, że „dam radę”.
Po części oficjalnej przyszedł czas na rozmowy, przy kolejnej mordoklejce. Rodzice dopytywali o wrzesień. Kursanci deklarowali chęć kontynuacji.
Bo w GREGOR ACADEMY nie uczymy się dla ocen – uczymy się dla siebie. I dla tej niesamowitej atmosfery, gdzie grupa staje się paczką, a nauczyciel – mentorem.
Żarty się sypały, wspomnienia z lekcji mieszały się z planami wakacyjnymi. Ktoś nawet zapytał: „Panie Grzegorzu, a zadanie domowe na wakacje?”.
Zakończyliśmy ten rok z przytupem. Teraz życzymy Wam wspaniałych, słonecznych wakacji. Odpocznijcie, naładujcie baterie. A we wrześniu widzimy się znowu – w tych samych, sprawdzonych grupach, albo na nowym poziomie zaawansowania.
A jeśli chcecie dołączyć do naszej elitarnej (ale bez nadęcia) społeczności, przypominamy: zapisy w czerwcu i lipcu to nie tylko gwarancja miejsca. To niższa cena i przywileje, które zarezerwowane są tylko dla zdecydowanych. Nie zwlekajcie. Bo sznuroworki, choć fajne, to tylko dodatek. Prawdziwą wartość nosi się w głowie.